Mojapolis - BLOG

O autorze ↓

Likwidacja gimnazjów. Czy zda to egzamin?

gimnazjalista
gimnazjalista pixabay.com
Zapowiadana przez rząd likwidacja gimnazjów dotknie ponad milion uczniów i ponad 100 tys. nauczycieli. Kto skorzysta na zmianach?

Wprowadzenie gimnazjów było częścią reformy edukacji, którą w 1999 roku przeprowadził rząd koalicyjny AWS i UW. Po raz pierwszy do gimnazjów poszli uczniowie urodzeni w 1986 roku. Teraz Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN) zapowiada stopniowy powrót do ośmioletniej szkoły podstawowej i czteroletniego liceum. Reforma edukacji dotyczyć będzie ok. 1,1 mln uczniów gimnazjów w całej Polsce – tylu chodziło do trzech klas gimnazjum w 2014 roku.



Kliknij i wyświetl interaktywną mapę

Będą zwolnienia?

W przeliczeniu na pełne etaty w gimnazjach zatrudnionych jest 100,5 tys. nauczycieli. Ponad połowa (57 proc.) to nauczyciele dyplomowani, którzy przepracowali w szkole co najmniej 10 lat. Większość nauczycieli znajdzie zapewne zatrudnienie w innych szkołach, ale podstawy do obaw są, ponieważ zgodnie z Kartą Nauczyciela likwidacja szkoły jest podstawą do rozwiązania stosunku pracy.

Zapowiadana reforma to nie jedyne zmartwienie nauczycieli. Drugim jest niż demograficzny. W 2006 roku w gimnazjach uczyło się o 400 tys. więcej uczniów niż obecnie. A wedle prognoz demograficznych w większości miejsc w kraju uczniów będzie dalej ubywać. Z powodu niżu demograficznego o stabilność zatrudnienia mogą się więc obawiać nie tylko nauczyciele zatrudnieni w gimnazjach. Tylko w ciągu ostatnich 2 lat liczba etatów w gimnazjach zmniejszyła się o 6,2 tys.


Z punktu widzenia uczniów

Utrzymanie obecnego poziomu zatrudnienia, pomimo likwidacji gimnazjów, będzie w interesie uczniów, ponieważ obecnie gimnazja są mniej zatłoczone niż licea. Na jeden etat nauczyciela w gimnazjach przypada średnio 11 uczniów, to mniej niż w liceach ogólnokształcących (14) i szkołach podstawowych (13). Przeciętna klasa gimnazjum liczy 23 uczniów, czyli mniej niż w liceach ogólnokształcących – 27, ale nieco więcej niż w szkołach podstawowych - 18.

W całym kraju działa 7,5 tys. gimnazjów. Likwidacji nie odczują tak bardzo uczniowie z 5,5 tys. placówek, które funkcjonują w ramach zespołu szkół, tzn. obok szkół podstawowych lub szkół ponadgimnazjalnych. Faktycznie gimnazjów, które dzielą budynek z innymi rodzajami szkół jest jeszcze więcej, ale nie wszystkie działają jako zespół szkół. W tych miejscach likwidacja gimnazjów ograniczy się prawdopodobnie do wymiany tabliczek przed szkołą i niewielkich zmian kadrowych. Większym wyzwaniem dla samorządów będzie likwidacja samodzielnych placówek: przekształcenie w szkołę podstawową lub ponadgimnazjalną. Pojawi się pytanie, co ma powstać w miejsce szkół i kto przejmie infrastrukturę, np. gdzie trafi sprzęt komputerowy (w 2012 roku 82 proc. gimnazjów była wyposażona w komputery z dostępem do internetu dla uczniów, teraz ten odsetek jest z pewnością wyższy).

Część uczniów, którzy zamiast do gimnazjów pójdą do VII i VIII klasy szkoły podstawowej, będzie mieć nieco bliżej do szkoły. Obecnie 23 proc. gimnazjalistów chodzi do szkoły w odległości powyżej 4 km od domu, a na terenach wiejskich 46 proc. Sieć szkół podstawowych jest gęstsza, tylko 7 proc. uczniów mieszka w odległości powyżej 4 km od szkoły (na terenach wiejskich 14 proc.). Dłuższe dojazdy czekają natomiast uczniów, którzy obecnie chodzą do ostatniej klasy gimnazjum, a po zapowiadanych zmianach znajdą się już w liceach ogólnokształcących, profilowanych, technikach, zasadniczych szkołach zawodowych lub szkołach artystycznych – sieć szkół ponadgimnazjalnych jest mniej gęsta niż gimnazjów.


Wyzwanie dla samorządów

Likwidacja gimnazjów będzie dużym wyzwaniem organizacyjnym dla resortu oświaty i samorządów. Obecnie gimnazja finansowane są ze środków gminy. Na ich prowadzenie gminy otrzymują środki w ramach subwencji z MEN. W 2014 roku gminy otrzymały z budżetu państwa łącznie 33 mld zł na prowadzenie szkół podstawowych i gimnazjów, na prowadzenie gimnazjów przeznaczyły blisko 10 mld zł. Choć liczba uczniów w ostatnich latach zmniejszyła się, to wydatki rosły (o 2,7 mld zł od 2006 roku). Likwidacja gimnazjów oznaczać będzie dla gmin obcięcie subwencji oświatowej, dla powiatów – zwiększenie, ponieważ za prowadzenie szkolnictwa ponadpodstawowego odpowiedzialne są powiaty.


Przemoc i segregacja?

Najwyższa Izba Kontroli (NIK) w raporcie z 2013 roku wskazuje, że przemoc jest najbardziej natężona w gimnazjach. Kontrola NIK-u objęła tylko 25 szkół. Co innego pokazują badania Instytutu Badań Edukacyjnych zrealizowane na znacznie większej – 11-tysięcznej próbie uczniów. Pokazują, że najwyższe natężenie agresji notowane jest nie w gimnazjach, lecz w V-VI klasach szkoły podstawowej. Najczęściej występującą formą przemocą w szkołach jest obgadywanie, izolowanie i nastawienie klasy przeciwko. Tego rodzaju agresji doznało w ciągu 4 tygodni poprzedzających badanie 54 proc. uczniów szkół podstawowych, 49 proc. gimnazjalistów i ok. 35 proc. uczniów w szkołach ponadgimnazjalnych.

Można się też zastanawiać, czy szkoły podstawowe i ponadgimnazjalne lepiej poradzą sobie z zadaniami wychowawczymi i chronieniem młodzieży przed agresją niż gimnazja.

W dyskusjach na gimnazjami pojawia się również problem nierówności edukacyjnych. Zdaniem prof. Romana Dolaty z IBE likwidacja gimnazjów źle wpłynie na wyrównywanie różnic między uczniami, ponieważ o rok krócej będą się uczyć według tej samej podstawy programowej. Podkreśla zarazem, że w dużych miastach selekcja odbywa się już na etapie końca szkoły podstawowej, a różnice w poziomie nauczania między gimnazjami jest duża. Różnice w wynikach edukacyjnych mają też wymiar terytorialny. Dobrze je widać na mapach. Lepsze rezultaty na egzaminach uzyskują uczniowie w dużych miastach w porównaniu do swoich rówieśników z obszarów wiejskich. Lepiej wypadają też gimnazjaliści z południowo-wschodnich i centralnych województw w porównaniu do uczniów z północno-zachodniej Polski. W ostatnich latach te różnice pogłębiły się. Okaże się, czy likwidacja gimnazjów będzie receptą na te problemy.
Trwa ładowanie komentarzy...